Jak trenować, gdy wracasz z pracy padnięty? System Low Fatigue
Większość planów wykończy Cię po nocnej zmianie. Tłumaczę, jak to naprawić — 3 zasady i przykładowy tydzień.
Wpisy o treningu w domu, sprzęcie i diecie — od kogoś, kto trenuje w domu od 15 lat. Bez lania wody, bez fitness-buzzwordów.
Trening
Większość planów wykończy Cię po nocnej zmianie. Tłumaczę, jak to naprawić — 3 zasady i przykładowy tydzień.
Dieta
Metoda talerza dla facetów, którzy nie mają czasu na ważenie jedzenia. Działa dla pracujących fizycznie.
Sprzęt
15 lat na hantlach. Porównanie 3 typów z Marbo, jaki ciężar wystarczy + kod KAMIL12 na cały asortyment.
Trenuję w domu od 15 lat, z czego pierwsze 12 lat na hantlach skręcanych. Dziś mam już hybrydę — regulowane plus parę stałych do najczęściej używanych ciężarów. W tym wpisie tłumaczę różnice między 3 typami hantli z Marbo Sport, ile realnie trzeba mieć, jaki ciężar wystarczy do całego treningu i kiedy w ogóle warto przepłacać za hex.
Marbo Sport ma w sklepie dziesiątki wariantów — bitumiczne, fitness, kettlebelle. Większość z nich jest do kogoś innego niż Ty. Jeśli celujesz w porządny trening siłowy w domu, sprowadza się to do 3 typów. Resztę pomijam, bo to robocza wiedza, nie katalog.
Gryf + zestaw talerzy żeliwnych + nakrętki / zaciski. Zmieniasz ciężar przez zdejmowanie i dokładanie talerzy. Tymi hantlami trenowałem 12 lat — bo przez większość tego czasu to było po prostu najlepsze rozwiązanie cenowo-przestrzenne.
Plusy:
Minusy:
Klasyk. Stała waga, okrągłe talerze, krótki gryf. To, co kojarzysz z pierwszej siłowni w technikum.
Plusy:
Minusy:
Mała ciekawostka: UpForm to marka należąca do Marbo Sport. Hexy na marbo-sport.pl są właśnie pod tym brandem. Czyli mówimy o tej samej firmie i tym samym poziomie jakości — tylko sygnowane innym logo.
Hex to ewolucja stałych — sześciokątny kształt talerzy zamiast okrągłego, zwykle pokryte gumą lub farbą strukturalną. Wyglądają jak ze studyjnej siłowni Instagrama.
Plusy:
Minusy:
To pytanie dostaję co tydzień. Odpowiedź jest prosta: 5 / 10 / 15 / 20 / 25 kg na hantel. To kompletny zestaw, który pozwoli Ci zrobić porządny trening całego ciała przez minimum kilka pierwszych lat treningu.
Dlaczego akurat tak:
Większość ludzi, którzy piszą do mnie, że „25 kg to za mało" — w rzeczywistości nigdy nie zrobili porządnej serii na 25 kg na każdej partii. Wiosło 4×10 z 25 kg w idealnej technice to ciężki trening dla 80% facetów. Nie kupuj wyższych ciężarów „na zapas" — zmarnujesz kasę i miejsce.
Po roku trenowania 25 kg w wiosłach to nie problem. Po roku trenowania 25 kg w wyciskaniu hantli leżąc — dla zdecydowanej większości nadal jest wyzwaniem. To dobry zestaw na pierwsze 2-4 lata.
Zestaw skręcany (regulowany żeliwny) z Marbo. Jeden komplet, gryf + talerze sumarycznie do ~30 kg na hantel. Załatwia wszystko, miejsce zajmuje minimalne. Sam tak trenowałem 12 lat — to nie kompromis, to rozsądek. Z kodem KAMIL12 wychodzi jeszcze sensowniej.
Dwie sensowne ścieżki:
Pełny zestaw hexów 5 / 10 / 15 / 20 / 25 kg + stojak pionowy. Najtrwalsze rozwiązanie, najwygodniejsze w treningu, najlepiej wygląda. Marka UpForm (czyli ta sama firma — Marbo) — ma najlepszy stosunek jakości do ceny w tym segmencie na polskim rynku. Z kodem KAMIL12 wychodzi to jeszcze rozsądniej w porównaniu z zachodnimi producentami.
Z Marbo dogadałem się na kod KAMIL12 — działa na cały asortyment Marbo Sport oraz UpForm (czyli też hexy, stojaki, ławki, sztangi — wszystko czego potrzebujesz na domową siłownię).
Jak go użyć:
Domator PRO — 9 pełnoprawnych planów z hantlami, 77 stron.
Większość planów w internecie zakłada, że masz świeżą głowę, świeże ciało i 90 minut na trening. Ty wracasz o 18, z nocnej zmiany albo po 12h na budowie. Pokażę Ci system, dzięki któremu nie zarzucisz po 3 tygodniach.
Większość planów treningowych jest napisana przez ludzi, którzy z trenowania żyją. Mają na to 2–3 godziny dziennie, jedzą rozplanowane posiłki, śpią 8 godzin i nie zarywają zmian. Dla nich „trzy serie do upadku w wyciskaniu" to nic strasznego.
Dla Ciebie? Wracasz po 10 godzinach z roboty fizycznej, dzieciaki krzyczą, jeszcze trzeba ogarnąć kolację. Idziesz robić trening do upadku po nocnej zmianie? Po 3 tygodniach wymięknie Ci nawet entuzjazm.
Problem nie leży w Tobie. Problem leży w tym, że kopiujesz plan zawodowca w sytuację amatora z robotą i rodziną.
Krócej = częściej skończysz. Częściej skończysz = większy postęp w skali roku. To matematyka, nie magia.
30–45 minut starczy na 5–6 ćwiczeń po 3 serie. To pokrywa praktycznie każdą partię w treningu Full Body lub Push/Pull/Legs. Mit „minimum godzina inaczej się nie opłaca" nie istnieje — zostawiasz go w 2015 roku razem z koszulkami muscle fit.
RPE (Rate of Perceived Exertion) to skala wysiłku: 10 = upadek mięśniowy, 7 = kończysz z 3 powtórzeniami zapasu, 8 = z 2.
W Low Fatigue zawsze celujesz w 7–8. Tak, mógłbyś zrobić jeszcze 2 ruchy. Nie robisz. Dzięki temu:
Badania pokazują, że trening z 2-3 powtórzeniami w zapasie daje praktycznie tę samą hipertrofię co do upadku — ale przy znacznie niższym kosztu zmęczenia (Schoenfeld et al., 2017).
Padasz po nocce? Nie odpuszczaj treningu — zrób lżejszy. To ważne rozróżnienie.
Konkretnie: jeśli normalnie robisz 4 serie po 8 powtórzeń z 20 kg, dziś robisz 3 serie po 8 z 15 kg. Skończyłeś trening. Wszedłeś dziś na 60% normalnego. To 600× lepiej niż 0%, bo:
Najlepszy plan treningowy to ten, którego nie zarzucisz po 6 tygodniach. Wszystko inne to teoria.
~40 minut. Wracasz do domu z poczuciem, że coś zrobiłeś, ale nie jesteś trupem.
Wariacje tego samego — zmieniasz ćwiczenia w ramach tego samego wzorca ruchu (np. wyciskanie skos głową w dół zamiast leżąc), nie chcesz dokładać objętości.
Domator PRO — 9 pełnoprawnych planów rozpisanych pod RPE, z systemem progresji bez wypalenia.
Ważenie jedzenia i klepanie makro w MyFitnessPalu działa świetnie — przez 2 tygodnie. Potem masz tego dość. Pokażę Ci metodę talerza, którą realnie utrzymasz przez lata, nawet pracując fizycznie.
Nie chodzi o to, że liczenie jest „złe" — jest wręcz najdokładniejszą metodą. Problem polega na tym, że żaden facet pracujący fizycznie z rodziną nie utrzyma tego dłużej niż 3 miesiące.
Otwierasz aplikację 6 razy dziennie, ważysz każdy posiłek, panikujesz że obiad u teściowej rozwali Ci dzień, czujesz się jak na diecie 24/7. Po 8 tygodniach masz dość i wracasz do punktu zero.
Metoda talerza nie jest tak dokładna. Ale jest dokładna wystarczająco i przeżyje 10 lat Twojego życia bez problemu.
Oliwa na sałatkę, masło na kaszę, łyżka masła orzechowego, pół awokado. Tłuszcz wspiera hormony i poprawia smak — nie boj się go.
Śniadanie, obiad, kolacja. Każde według tej samej zasady. Koniec rozkminek.
Standard dla osoby trenującej to 1,6–2,2 g białka na kg masy ciała. Czyli przy 80 kg = 130–175 g białka dziennie.
Brzmi dużo? Patrz, jak to wychodzi z talerza:
Klucz jest taki, żebyś w każdym posiłku miał konkretne, dłonio-rozmiarowe źródło białka. Nie ma „śniadania na bułce", nie ma „obiadu z makaronem i serkiem topionym".
Stosujesz tę samą zasadę — wybierasz to, co najbliżej talerza. W McDonalds: kurczak grillowany + sałata + frytki = OK. W barze mlecznym: kotlet + buraczki + kasza = OK. U mamy: i tak naje Cię na 3 dni, ale jakoś to ogarniesz.
Zasada: 80% posiłków w tygodniu zgodne z talerzem, 20% jest jak jest. To wystarczy do efektów. Perfekcjonizm dietetyczny to droga do zarzucenia.
Jeśli po 6 tygodniach metody talerza nie widzisz progresu w sile / sylwetce / wadze — zacznij liczyć tylko białko przez tydzień (nic więcej). 90% przypadków problem to za mało białka, nie za dużo węgli.
Reszta problemów to sen i regeneracja, nie dieta. Większość ludzi zoptymalizowałaby sylwetkę 10× szybciej przesypiając jeszcze godzinę, niż wymyślając kolejną dietę.
Pobierz darmowy PDF „7 Zasad Formy" — 12 minut czytania, zero spamu.